Jemy zielone – dopóki jest.

Czuwaj.
Ostatnio ze znajomymi zrobiliśmy kameralne spontaniczne warsztaty z zielonej kuchni.
Plan był taki: dojeżdżamy, zbieramy, przygotowujemy, spożywamy, sprzątamy i wracamy.
Plan był dobry i oczywiście uległ zmianie, przyjechaliśmy na noc, zbudziły nas ptaki i szron na trawach.

Zaczęliśmy powolnie śniadankiem:


Po śniadanku wybraliśmy się na łąkę poszukać kłączy pałki.

potem selekcja i mycie zbiorów w pobliskim kanałku

w powrotnej drodze próbowaliśmy jeszcze wydobyć kilka kłączy pięciornika

w powrotnej drodze nazbieraliśmy jeszcze miętę na herbatkę.

z kłączy pałki robiliśmy smaczne fryteczki a z mięty parzyliśmy wyborną herbatkę.

porównanie usmażonych kawałków z surowymi:

Po krótkiej przerwie i kolejnym spacerze na łąkę dotarliśmy z liśćmi babki i szczawiu – zrobiliśmy je w panierce z mąki soli i pieprzu.

Polecam wszystkim na zbiórkach spróbować trochę zielonego – jeszcze jest jesień.

About these ads

Możliwość komentowania jest wyłączona.